Dziecięce “nie” wywołuje często w rodzicu automatyczny sprzeciw: “znów czegoś chce”, “nie mogę spełniać jego/jej wszystkich zachcianek”, “znów trzeba będzie naużerać się, aby odpuścił/a”, “muszę odmówić, a to niechybnie skończy się awanturą”, “chcę mieć to za sobą”. Taka reakcja jest wynikiem wpajanych nam społecznie przekonań, że nie możemy dzieci rozpieszczać, bo to nie wyjdzie im na dobre, staną się roszczeniowe, nie będą potrafiły sobie same niczego odmówić itd. itp.

DLACZEGO DZIECKO ŻĄDA MOCNIEJ?

Mając takie i im podobne przekonania w relacji z dzieckiem zwykle od razu wpędzamy siebie w kłopoty i wywołujemy dokładnie te sytuacje, których nie chcemy. Z jakiego powodu?
Zamykamy się na dziecka uczucia i stojące za nimi potrzeby już na starcie. Blokujemy nawet danie sygnału dziecku, że usłyszeliśmy, czego chce i sobie szansę na pomyślenie, czy na pewno “nie”.

Dziecko odbiera to jako odrzucenie, nie słyszenie go. Czuje się niezauważone i zaczyna się o tę uwagę upominać. W jaki sposób? Jeszcze głośniej dopominając się o usłyszenie, czyli powtarzając żądanie o dany przedmiot. Głośniej i głośniej. Wszystkimi znanymi sposobami. Aby “złapać” rodzica uwagę. “Złapać” zauważenie.

SEKRET NIESŁYSZANEGO DZIECKA

I zdradzę Ci sekret. Smutny sekret niesłyszanego dziecka.
Dziecko bardzo rzadko chce przedmiot, którego żąda słowami. Ono chce zauważenia SIEBIE poprzez zauważenie jego potrzeby.
A jeszcze wcześniej, zauważenia uczuć, które pojawiły się w nim w związku z danym przedmiotem.
Najczęściej jest tak, że przedmiot jest tylko pretekstem, aby RODZIC NARESZCIE ZAUWAŻYŁ SAMO DZIECKO.

KIEDY ZAUWAŻAĆ?

Od razu. Zaznaczę, że to tylko nam zabieganym rodzicom wydaje się stratą czasu. Zaoszczędzamy go, bo od razu zaspokajamy dziecka potrzebę emocjonalną. Zaoszczędzamy czas, tak dla nas cenny i ZYSKUJEMY  bycie z dzieckiem na jakość. Jakość bycia zaś jest cenniejsza niż ilość.
Zatem przy pierwszym sygnale dziecka, że mu się coś podoba, że czegoś chce. Przy misiu, autku, piesku, lalce, ptaszku, gałązce, guziczku, chmurce itd. itp. Jeśli dziecko ma niezaspokojoną potrzebę bycia zauważonym będziecie potrzebować kilkunastu, w skrajnym przypadku kilkudziesięciu zauważeń. Jeśli zauważacie, to już wiecie, że to są BEZCENNE, KRÓTKIE CHWILE TYLKO DLA WAS. W jaki sposób? Skupić 90% uwagi na tym, co dziecko czuje w danej chwili. Popatrzyć, gdzie patrzy, co mu się podoba, co je zachwyciło w danym przedmiocie. Powiedzieć to na głos. Bez strachu. Może podzielić zachwyt, jeśli rodzic też go poczuje. Zdarza się, bo patrząc tam, gdzie dziecko patrzy odrywamy się od biegu w przyszłość i zatrzymujemy z dzieckiem w TU i TERAZ. Wracamy do świata kolorów, dźwięków, przyjemności. Na krótkie chwile z dzieckiem. Chwile, z których dziecko buduje swoje poczucie bycia kochanym, poczucie własnej wartości itp., a rodzice dostrzegają zalety rodzicielstwa i czerpią z nich motywację, by tych chwil było więcej. Z nich też powstają najcudowniejsze wspomnienia.

A CO Z ODMOWĄ?

Kiedy rodzic zauważa dziecka potrzeby na poziomie emocjonalnym na bieżąco, co oznacza, że DZIECKO CZUJE SIĘ PRZEZ RODZICA WIDZIANE (a każdy człowiek chce być widziany, dziecko tym bardziej), odmowa staje się prawie zbędna. Dziecko zaspokojone emocjonalnie od czasu do czasu czegoś naprawdę zapragnie. Jest to wtedy coś, czego realnie potrzebuje, coś, co wpisuje się w jego faktyczne zainteresowania. Coś, co rodzic wówczas chce dziecku dać. Chce, bo wie, że to nie tzw. “zbędna, kolejna zachcianka” – czyli ta, przez którą dziecko wołało o zaspokojenie jego potrzeb emocjonalnych, lecz coś, czego dziecko naprawdę chce i/lub potrzebuje, by się rozwijać, by wyrażać siebie.

 

0 thoughts on “Słyszenie dziecięcego “NIE” a odmawianie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *