no-42013_1280

Czasem ciężko odmówić dorosłemu, a co dopiero dziecku. Jest wiele powodów, dla których nie chcemy odmawiać, np.: – strach przed psychicznym skrzywdzeniem dziecka – strach przed dziecięcą złością i dziecięcym płaczem/ histerią – strach przed byciem niesprawiedliwą/ym – strach przed tym, co ludzie pomyślą, gdy dziecko będzie płakać w wniebogłosy – brak wewnętrznej pewności o słuszności odmowy – do każdej sytuacji można dorobić ideologię, dlaczego nie trzeba odmówić. I pewnie wiele innych powodów, które możesz podać. To też były moje powody. Przyszło mi z pomocą kilka myśli z literatury dotyczącej rodzicielstwa bliskości i zgłębienie na wszystkie sposoby tematu asertywności. Oto wnioski, które mi niezwykle pomagają asertywnie odmawiać dziecku (i nie tylko):

1. Granice są subiektywne. Mają uczyć dzieci, jakie wartości wyznaje rodzic – to Juul. Szybka analiza, na czym mi naprawdę zależy i sprawa staje się prosta. Zależy mi np. na tym, żeby dzieci miały szczęśliwe, radosne dzieciństwo, a ubrania mogę wyprać, poza tym i tak szybko z nich wyrosną. I tak można w każdej kwestii.

2. Dziecko – jak każdy człowiek – ma 50% szans na to, że uzyska zgodę drugiej osoby, gdy pyta lub prosi (idea asertywności). Nie nauczy się tego inaczej niż doświadczając, że jedne prośby są spełniane, inne nie.

3. Odmawiać można szanując drugą osobę. Stosując komunikaty, które nie urażą osoby, której odmawiamy.

4. Odmowę można “zmiękczyć” podaniem jej powodu, a także okazując empatię i zrozumienie. Pomocna jest tu niezwykle akceptacja uczuć, której uczą autorki “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”.

5. Proces uczenia się przez dzieci przyjmowania odmowy jest krótszy i mniej bolesny dla obu stron, jeśli odmowa jest asertywna, czyli najlepiej, żeby był to tzw. komunikat “ja”. Jest to spójne z tym, co twierdzi Juul odnośnie określania własnych granic przez rodzica. Juul proponuje mówić do dzieci, o tym, co dla nas ważne, na czym nam zależy w pierwszej osobie. Z pomocą komunikatu “ja” wyrażamy WŁASNE uczucia i potrzeby. Nie martwcie się, można to zrobić także odmawiając.

Scenka z 2latkiem,który chce iść na plac zabaw, a jest zimno i kropi deszcz. S: “Na plac, ideee na plac abaw” (pisownia wymowy) M: “Nie chcę, żebyśmy szli na plac zabaw, jest zimno i pada. Trzeba iść do domu” Z 2latkiem nie jest łatwo. “Nieee, mama. Na plac abawwwww!” M: “Wiem, że bardzo chcesz iść na plac zabaw. Nie zgadzam się jednak, bo jest zimno i boję się, że będziesz chory”
Powtarzam: “Trzeba iść do domu” Tu z reguły jest koniec i idziemy do domu, lecz jeśli nie, można kontynuować zgodnie z prawdą. Na przykład, jeśli dziecko nie było już kilka dni na placu zabaw, podkreślić: “Wiem, że chcesz iść na placyk. Dawno nie byłeś i bardzo się za nim stęskniłeś. Też bym chciała, żebyś mógł iść. Gdyby było ciepło, mógłbyś biegać, zjeżdżać na zjeżdżalni, huśtać się wysoko. Pójdziemy, jak tylko wyjdzie słońce (jeśli tej obietnicy możemy dotrzymać albo pójdziesz z babcią/nianią, cokolwiek czego możemy na pewno dotrzymać i później spełnić obietnicę)”

Oprócz komunikatu “ja”  jest tu kilka składowych w tym, co mówi mama: – akceptacja uczuć – zauważenie potrzeby, która stoi za tymi uczuciami – podanie powodu odmowy w formie prawdziwych faktów – opisanie własnych uczuć odnośnie prośby (obawa, że dziecko się przeziębi – wyjaśnienie, pod jakim warunkiem mogłaby ta prośba dziecka być spełniona (słońce) – pofantazjowanie, co by można robić, gdyby warunek był spełniony – podanie, kiedy będzie mogła być ta prośba spełniona (jak tylko wyjdzie słońce). Uwagi końcowe: Rodzice z reguły nie wierzą, że akceptacja uczuć może coś zdziałać i szykują się na długie tyrady.

A dobrze wyrażona akceptacja uczuć, czyli zauważenie dziecięcej potrzeby – “chcenia”, to klucz do dobrze przyjętej odmowy. Odmowa uczy dziecko, że ktoś może mu odmówić, ale też tego, że skoro rodzic mu odmawia, to ono też będzie mogło odmówić. Płacz, złość kilkulatka w odpowiedzi na odmowę jest naturalnym odruchem, gdyż dziecko uczy się dopiero przyjmować odmowę.

Akceptacja jego uczuć związanych w podawaną przez dziecko potrzebą, a także z rozczarowaniem odmową, pomaga mu sobie z nią poradzić. To cenna umiejętność na przyszłość. Im wcześniej nauczymy dziecko, że czasem mówimy “nie”, tym szybciej i łatwiej to przebiegnie. Odmowa jest główną formą wyznaczania granic dziecięcego świata, dzięki którym dziecko czuje się bezpiecznie. Z czasem te granice będą się rozszerzać i będzie mniej powodów do odmowy. A po “zaprawie” z testującym granice dwulatkiem na pewno łatwiej.  

Ps. Jeśli chcesz posłuchać tego tekstu, zobacz Audiobook z tekstami z bloga.

3 thoughts on “Dlaczego i jak dziecku odmawiać”

  1. My dzisiaj mieliśmy taką sytuację:
    Normalnie syn (5lat) je śniadanie w przedszkolu. Dziś rano jak zobaczył, że przygotowuję śniadanie dla młodszej (1.5 roku) powiedział:
    Syn: mam ochotę coś zjeść
    Ja: może ryż na mleku, akurat robię dla młodszej?
    Syn: nie, chciałbym coś innego
    Wybrał parówkę. Jak parówka przygotowana, a ja mam wychodzić do pracy, syn zmienia zdanie.
    Syn: nie, jednak chcę ryż na mleku!
    Ja: hmm, chciałbyś ryż na mleku…
    Syn: tak, chcę ryż na mleku, nie chcę parówki
    Ja: wcześniej wybrałeś parówkę, jest już przygotowana, a ja muszę teraz wyjść do pracy, a tata nie potrafi przygotować ryżu na mleku
    Syn się bardzo złości – krzyczy, nie pomaga zaakceptowanie tego że by chciał ten ryż. Gdzie popełniliśmy błąd w tej sytuacji? Jak dobrze z czegoś takiego wybrnąć?

    Dziękuję za odpowiedź.

    Pozdrawiam!

    Ela

    1. Przepraszam, że po takim czasie odpisuję. I powiem najprościej, towarzyszyć dziecku w złości, że wybrało tak, jak wybrało i teraz nie może zmienić zdania. To ćwiczenie dla niego, że decyzje mają swoje konsekwencje. Na pocieszenie, kilka razy i nauczy się. Przerabialiśmy to ze Starszym. Też się bardzo złościł. Akceptowałam jego złość na własną decyzję i udzielałam informacji, jak to działa.

  2. witam. ja mam teraz taki problem z niespełna trzylatkiem (2,11m) . Jeżeli jest coś nie po jego myśli piszczy z całych sił. zauważyłam ze zdarza się to przeważnie jak jest zmęczony. powiem szczerze ze nie wiem jak sobie radzić ze sobą…przenika mnie ten jego krzyk, denerwuje mnie, nie wiem jak ma wygląda moje wsparcie… ja po prostu nie zwracam na niego uwagi, przeczekuje, on przychodzi mowi ze sie chce przytulić, przytulam go az sie uspokoi i mówie mu co go zdenerwowalo….nie wiem czy robie dobrze ze w momencie jego krzyku (kilkuminutowego) udaje ze mnie to nie interesuje..
    sytacja np. z dzisiaj: bylismy na placu zabaw, poszlismy do sklepu , wracamy ze sklepu i mijamy inny plac zabaw. syn mowi ze chce na plac zabaw, ja kategorycznie mowie ze NIE. Jutro pojdziemy. dzis juz jest pozno. nie mam siły. zaczyna sie płacz. ja mowe: jesteś zmeczony idziemy sie kapać i spać…on zaczął piszczec z całej siły i tak krzyczał dokąd mu głos nie padł i doszlismy do domu. chciał sie przytulic. przytuliłam… niestety nie wytrzymałam i powiedzialam mu ze złościa ze nie lubie jak tak piszczy na ulicy…. niestety towarzyszy mi złość jak on piszczy a jestem juz zmeczona… nie wiem co robic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *