autoresponder system powered by FreshMail

Tresowana małpka

 Niestety uczucia przepływały przez nią z taką siłą, iż chcąc nie chcąc musiała zacząć je werbalizować. Lubi wyrażać się krótko a treściwie, więc pierwszą jej myślą było hasło: „Tresowana Małpka”.  To dziwne, bo za tym hasłem nie szła wizualizacja małpki w cyrku, lecz psa aportującego, z kapciami w zębach. Jo naprawę się wkurzyła. Wściekłość, upuszczana powoli, pod wzmożoną samokontrolą targała nią kilkanaście dni. Gdzieś po drodze zaplątał się żal. Miała ochotę stanąć obok siebie, pogłaskać się po głowie i powiedzieć: „Dziewczynko, to nie Twoja wina. Byłaś tak zastraszona, że nawet nie zdawałaś sobie sprawy, że się boisz.” Eh… Czy to w ogóle możliwe? Potężną władzę ma ten, kto aż tak zastraszy dziecko. Dziecko ufne i pełne wiary w ludzi. A jaką karę powinien ten ktoś ponieść, skoro ogrom zniszczeń małoletniej psychiki był naprawiany przez kilkanaście lat? Jeszcze nie został do końca naprawiony, a postęp ruszył, bo zaistniały niezbędne do tego okoliczności: ludzie, którzy dali bezwarunkową akceptację i miejsce, jej czas i jej zaangażowanie we własne przemiany wewnętrzne. A gdyby to wszystko się nie wydarzyło? Gdyby Jo już na zawsze miała pozostać w swoim skarłowaciałym wnętrzu? Wściekłość. Wściekłość. Wściekłość.
Wały rzeki są długie, śniegu zimą, która przyszła po mokrej jesieni, było na nich dużo. Trepy są ciężkie, a ludzi na wałach na lekarstwo. Ile razy można odbić swoje stopy na wzniesieniach wałów? Ile razy trzeba wykrzyczeć: „Kurwa, jestem wolna. Jestem wolna, kurwa. I nic Wam do tego. Należy mi się. Jak każdemu innemu człowiekowi. Jestem dobra, więc dlaczego? Dlaczego?! Dlaczego?! DLAAACZEEEGOO??!!”

Jo nie interesowały w tej chwili żadne usprawiedliwienia. Zresztą żadne nie przychodziły jej do głowy. Była tak wypełniona złością i żalem, że na nic innego nie było w niej miejsca. Czuła jakby ta złość i żal były ogromną rzeką, która przerwała brzegi. Wszystko to wylewało się z niej, kontrolowane podjętym na tę okoliczność paleniem papierosów. Bez papierosa była logiczna, rozsądna, zimna i gotowa do udawania, że wszystko jest ok. Papieros włożony do ust odtykał korek tej rzeki nagromadzonych przez wiele lat uczuć, które nigdy nie miały prawa wybrzmieć. Co spowodowało, że wszystko w niej pękło? On. Zawsze jest jakiś On, powiecie. Pewnie tak, tylko nie zawsze w tym samym sensie.

Jo zobaczyła Go i całe jej życie, tak misternie sklejane do kupy od wielu, wielu lat zaczęło się walić. Słuchała słów piosenki: „Żadna fasada nie może wytrzymać, kiedy się wali pałac ruina” i wiedziała, że kiedy rozpadnie się już całkowicie, do ostatniego żalu i ostatniej kropli złości, będzie musiała zbudować się na nowo. I nawet nie zastanawiała się, czy będzie pałacem. Wystarczyła jej myśl, że wszystko w niej będzie inaczej. Co się zmieni wokół też było dla mniej mało ważne. Liczyła po cichu, że pewne rzeczy zostaną takie jak wcześniej. Jednak w walce o samą siebie była w tym momencie gotowa oddać wszystkich i wszystko. Gdy ma się w końcu wybór „JA albo reszta świata” i widzi się w końcu w tej opcji „JA”, reszta świata się nie liczy.

A właśnie i był On. Jako motor napędowy jej wewnętrznej przemiany, jako iskra zapalna, jako katalizator. I prawie nic o tym nie wiedział. Bo Jo pożądała w nim tylko jednej cechy, a według niej on miał jej w nadmiarze. Wszystko w nim: sposób bycia, poruszania się, ubierania, wysławiania, mówiło „Mam na wszystko wyjebane”. Jak ona bardzo chciała mieć na wszystko wyjebane. Na wszystko, co ją krzywdziło i krzywdzi, na wszystkich, którym wydawało się jej, że jest coś winna. Na wszystko, co powodowało, że jej życie było całkowicie nie jej. Było podporządkowaniem innym ludziom, ich opinii, wytresowanym normom i temu, co wypada bądź nie wypada. On miał kontrolę nad sobą i daleko i głęboko zdanie innych. Jak miała tego nie pożądać, kiedy ona była z przeciwnego bieguna, tresowana małpka aportująca jak piesek.

Jo była gotowa zrobić wszystko, żeby czuć się tak jak On. Była gotowa na każdą łzę. Na każdy kilometr przebiegnięty po wałach, by pozbyć się ogromnej, nagromadzonej przez lata złości. Chciała zrobić w sobie miejsce na to, co nowe, co w końcu będzie JEJ. Nie była gotowa, by mieć wyjebane, ale wiedziała, że bardzo dużo pracy ją czeka, by kiedyś mieć taką postawę. Musiała zacząć jak najszybciej i najintensywniej jak mogła, by najprędzej przybliżyć się do celu, którego pożądała każdą cząstką siebie.

A co znaczyło dla niej „mieć wyjebane”? Chciała czuć się w pełni sobą i wcale się z tego powodu nie krępować. Chciała czuć się ze sobą dobrze. Nie wstydzić się siebie. Nie oceniać tego, kim jest i tego, co robi, lecz kochać to w sobie, tylko dlatego że to jest jej. Chciała mieć odwagę do swoich marzeń, swoich poglądów, swojego zdania. Chciała robić, co lubi i nie oglądać się na to, co myślą i powiedzą o tym inni, niezależnie od tego, kim by nie byli. Chciała czuć, że na tym świecie jest dla niej miejsce. Dla niej – takiej, jaka naprawdę jest, nieudawana, głęboko ukryta pod maską powinności i obowiązkowości. „Mój jest ten kawałek podłogi!!!” – nabierało dla niej sensu globalnego: mam prawo żyć po swojemu, czuć – co czuje, oddychać głęboko i wcale się tego nie wstydzić. Mieć prawo do tego wszystkiego, co inni, bo przecież jest człowiekiem i skoro się urodziła, to choćby tylko z tego tytułu jest na świecie dla niej miejsce. Teraz był moment, kiedy tupnęła nogą i krzyknęła, że nie ma nikogo, kto by jej mógł prawa do tego miejsca odmówić. W końcu nie jest już dzieckiem! Choć w głębi siebie, niestety wciąż nim jeszcze była. Skrzywdzonym, stłamszonym, czekającym na pełne akceptacji, czułe, ciepłe przytulenie przez … teraz już w ten sposób tylko siebie samą. Bo na ten gest od rodziców nie miała co liczyć, a żaden facet nie mógł jej tego dać. Facet z natury, a rodzice, bo nie potrafili

5 thoughts on “Rozdział drugi”

  1. Asiu Droga, z całego serca kibicuję Jo ❤czytałam na wdechu i z przejęciem.
    Jestem przekonana, że po tej jesieni przyszły odradzająca wiosna i otulające ciepłem lato.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NEWSLETTER OD "JakMówić" Bądź na bieżąco.

autoresponder system powered by FreshMail