– Fanaberie! Znów te fanaberie! Czy kiedykolwiek przestaniesz o tym myśleć?! To nie dla Ciebie! Odpuść sobie! Pisanie to luksus! Ciebie niestety na niego nie stać! Jedyne pisanie, jakie możesz uskuteczniać, to pisanie, które zarabia.
Pisarka cichutko i nieśmiało: – książkę chcę…
– Książkę i książkę! Skąd wiesz, że wypali? Że się spodoba?! Bo spodobały się fragmenty?! Pisanie to czas, a Ty masz zarabiać pieniądze!
– Wiesz, że jest już kilka rozdziałów i piszę szybko.
– Szybko, nie znaczy pod sukces! Ucisz się! Nienawidzę Cię! Fanaberio chodząca! Za konkretną robotę byś się wzięła.
– Wiesz, że mówisz, jak swój ojciec, prawda! Musisz być tak cholernie lojalna wobec niego. Całe życie lojalna wobec ojca, lecz nie wobec siebie.
– Od zabawy w psychoanalityka ja tu jestem! Może Ciebie wezmę na kozetkę i nareszcie Ci przejdzie!
– Możesz. Nic to nie da. Ta książka chodzi za Tobą prawie dekadę! Myślisz, że da Ci spokój?! Popatrz, ile masz rozgrzebanych tekstów! Jestem jak obcy w bohaterze “Dreamcatcher” według Kinga! Hahaha! Tylko przewiduję inne zakończenie.
Pisarka uśmiechnęła się triumfalnie i demonicznie.
– I przebiegła jak Riddick w “Chronicles of Riddick” – znasz moją naturę. Od pisania bardziej uwielbiam wysmakowane poczucie humoru.
Odpowiedziałam, lekko kapitulując.
– Daj nam czas do końca listopada. Ta książka jest w Tobie.
– Mam plany i inne zobowiązania.
– I wymówki. Wiesz, że i tak nic nie dokończysz. Uciekając od robienia tego, co mówi serce, nie robisz nic. Ta książka jest priorytetem. Czy chcesz czy nie.
– Czy pisarka – obcy we mnie – pytam zgryźliwie, czując, że mięknę – musi być tak wyszczekana, jak jej pani?
– To nas czyni dobrą pisarką. – Znów ten tryumf. – Zaufaj mi. Skoro nie zadziałało uciekanie i odwlekanie, zrób odwrotnie. Znasz ten patent, Doradzasz to innym.
– Usszzzz…. Czy ktoś Ci pozwala podsłuchiwać?! “Ty nie jesteś inni!” Pamiętasz? Ukochany tekst tatusia.
– Tatuś już i tak ręce nad Tobą załamał. Zrób coś dla siebie. Miesiąc – daj nam miesiąc. Czego się naprawdę boisz? Sukcesu, prawda?
Nareszcie nie będziesz mogła na siebie narzekać.
– Mówiłam, od psychologizowania jestem ja. Spadaj. Masz miesiąc. I żeby ta książka była taka, jak obiecujesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *