kids-30477_1280Jak u Was wygląda wyjście z domu z 4-5latkiem? Czy ubiera się sam? Takie pytania zadają mi mamy kilkulatków. Szczerze? Mogłoby być szybciej, ale nie narzekam. I już opowiadam. Mój obecnie pięciolatek potrafi sam ubrać się od około drugiego roku życia. Powiesz dokładnie to samo, prawda? I co z tego, kiedy w wieku czterech, pięciu, a nawet sześciu lat nasze dzieci jakby zapomniały, że to potrafią? A “przypadłość” ta dopada je szczególnie ciężko o poranku. Najpierw myślałam, że to coś, co dotyczy tylko mojego synka i wypływa z pewnych moich nawyków. Gdy jednak ta kwestia zaczęła pojawiać się prawie co warsztat lub przy innych – także prywatnych – spotkaniach, dało mi do myślenia. Doszłam do następujących wniosków. Analogicznie do nas dorosłych, dzieci rano są na tyle jeszcze zanurzone w błogości i bezpieczeństwie ledwie minionego snu, że czują się przez to bezbronne i mniej poradne. Poczucie bezpieczeństwa zmniejsza się w wyniku tkwienia jeszcze właśnie w po-sennym “kokonie”. Sami nie lubimy, gdy ktoś nas rano wyrywa ze snu, rusza, a co więcej pogania czy zarzuca nakazami. Silna potrzeba powolnego otrząśnięcia się ze snu, we własnym tempie i “po swojemu” mocno koliduje z tempem, które narzuca rodzic, aby jak najszybciej wyjść z domu. Niechęć lub nawet całkowita bierność wobec konieczności ubierania się wnika po pierwsze właśnie z tego, że dziecko jeszcze nie przestawiło się  w “tryb dzienny”. Po drugie, dlatego że – co bardzo ważne – nie ma – w przeciwieństwie do nas dorosłych – wyrobionego przez lata nawyku porannego wstawania czy choćby silnego przeświadczenia, że jak trzeba wstać, to trzeba wstać. Dodatkowo zdarza się, że poranne poganianie przez rodzica “zrobiło już swoje” i wytworzyła się już wyraźna niechęć, złe skojarzenia, które wywołują już mniej lub bardziej bierny opór. Jak zatem w miarę bezboleśnie dla rodziców i dziecka wyrobić nawyk sprawnego wstawania i samodzielnego ubierania się?

1. Przyjąć założenie, że wyuczenie tego nawyku wymaga czasu i stopniowo dodawanych kroków ze strony rodziców. Przyjąć też, że każde dziecko jest inne i inaczej przyzwyczaja się do tego nowego bądź co bądź obowiązku.

2. Iść obudzić dziecko 10 minut wcześniej. Pogłaskać lub delikatnie poruszać i spokojnie powiedzieć, czasem nawet 2-3 razy – w zależności od głębokości snu dziecka: “X, pora wstawać”. Kiedy jesteśmy pewni, że złapaliśmy z dzieckiem kontakt wzrokowy lub słuchowy dodać: “Doleż sobie spokojnie kilka minut, aż Cię zawołam na śniadanie” (czy aby zrobić inną czynność, którą macie w zwyczaju wykonywać zaraz po wstaniu – wizytę w toalecie przemilczamy – zakładam, że każdy kilkulatek idzie samodzielnie do wc.) 3. Wołać na następną czynność spokojnym głosem: “X, śniadanie czeka na stole”, “X, już czas odwiedzić łazienkę i umyć zęby”, itd. itp. Czasem wystarczy jedno słowo, czyli np. Śniadanie, toaleta, mycie.

4. Najtrudniejsze z reguły rano dla dzieci jest ubieranie się w spodnie warstwy odzieży. Trzeba się uzbroić w cierpliwość  i spokojnie, biorąc za rączkę zaprowadzać do miejsca, gdzie przygotowaliśmy ubrania i komunikować: “Trzeba założyć majtki”. Jeśli dziecko mówi, że chce, żeby rodzic to zrobił, założyć. Podobnie z bluzeczką, sukieneczką, spodniami.

5. W zależności od stopnia zaangażowania dziecka w poranne ubieranie się mówić: “teraz spodnie/spódnica/sukienka itp.” Mówić bez nakazów. Najlepiej dawać wybór: “Założysz sam/a rajtuzki czy spodnie/spódnice?” Chwalić za najmniejszy wysiłek: “Ooo, założyłeś już jedną skarpetę, brawo!” Nie krytykować i jeśli bardzo się spieszymy mówić TYLKO używając komunikatu “Ja”: “Chcę już wychodzić. Zależy mi, żeby dzisiaj wyjść wcześniej.”

6. Nakreślać pozytywną konsekwencję sprawnego wyjścia z domu: “Lubię, kiedy wychodzimy z domu o czasie i możemy spokojnie iść/jechać i porozmawiać”. To zdania, którymi rodzice pogardzają, lecz właśnie one są najskuteczniejsze, gdyż pozytywnie działają na wyobraźnię – projektują najbliższą przyszłość. Dzięki temu, że rodzic mówi o osobistych upodobaniach, a dziecko chce, aby rodzice byli zadowoleni, to zdanie gwarantuje, że tak się stanie, bo dziecko będzie dążyć do tego.

7. Unikać tłumaczenia, “wykładów”, porównań, docinek, oceniania, etykietek i innych form biernej agresji.

8. Proponować samodzielne wkładanie wierzchniej odzieży lub butów. Gdy się spieszymy, może trudno o wesołość, lecz zaproponowanie tego z humorem lub w formie zawodów, wbrew pozorom zdecydowanie przyspieszy efekt, gdyż wesołe dziecko, to zmotywowane dziecko. W kwestii zawodów: “Ścigamy się? Ja idę się malować/ prasować/ cokolwiek, a Ty w tym czasie założysz szalik i czapkę/ buty/ bluzę i kurtkę.” Zobaczymy, kto będzie pierwszy”. Dzieci z reguły uwielbiają zawody i wygrywanie ich, a tu mają pewną wygraną.

9. Stosować pozytywne wzmocnienie, czyli dokładać do ubrania rano 1 (słownie: JEDEN) element ubioru, niekoniecznie ten sam i chwalić do momentu, kiedy dziecko zacznie ubierać się w to bezwiednie. Jeśli dziecko ubierze się samo w spodnie lub spódnicę, to zaproponować kurtkę lub czapkę i szalik. Pochwalić “skutecznie”, czyli “Ooo, czapka już jest na głowie”. Można zawsze dodać coś z humorem: “Tak szybko? No szczęka mi opadła z zaskoczenia”/ lub jakąkolwiek formę żartu, który doceniałby wysiłek dziecka i opisywał pozytywne zaskoczenie rodzica.

10. Stopniowo i powoli dążyć do tego, by dziecko ubierało się w jak najwięcej części garderoby.

11. Mieć z tyłu głowy, że będą dni lepsze, kiedy dziecko ubierze się w więcej rzeczy, lecz będą też gorsze (np. gorsza noc, zbliżająca się, a jeszcze bezobjawowa infekcja itp.). Nie brać tych pojedynczych przypadków za regres. My też mamy słabsze dni.

12. Uwzględniać cały czas, że to są kwestie rozwojowe. Dziecko do pewnych rzeczy musi dojrzeć pod wieloma względami i że ten czas szybko minie i ani się obejrzymy będziemy mieć oburzającego się na pomoc z ubieraniem się ucznia klas młodszych.

Cierpliwości i skuteczności w stosowaniu powyższych metod! Dajcie znać o swoich postępach.

Ps. Jeśli chcesz posłuchać tego tekstu, zobacz Audiobook z tekstami z bloga.

23 thoughts on “Jak przyspieszyć poranne wyjście z domu z dzieckiem?”

  1. Szanowna Pani,
    Bardzo dziękuję za ten wpis – to bardzo cenne rady i na pewno wielu rodzicom pomogą w tych trudnych chwilach o poranku.
    Bardzo cenię treści przekazywane przez Panią.
    serdeczności 🙂

    1. Czytałam artykuł ciesząc się za każdym razem z poprawnie sformułowanych wypowiedzi 😀
      Cieszę się, że już wygląda pięknie 🙂

      Nie mam dziecka, by wypróbować Pani rady ale wiem od znajomych ,że problem jest bardzo powszechny… postaram sobie zapamiętać na przyszłość + wrzucam w zakładki 🙂

    2. Ja również się “przyczepię” 😉 W poprawnej polszczyźnie napiszemy “sformułowania”, a nie “sformuowania”. A ponadto dodam (żeby już zostać mega zołzą), że przecinek w pierwszym zdaniu jest zbędny 😉

      Pozdrawiam serdecznie

  2. Świetny artykuł!!!! Bardzo mi to pomoże zmienić nastawienie i nie mieć później wyrzutów sumienia, że krzyczę lub strofuje moje dziecko, a wystarczy tylko pozytywnie motywować do działania. dziękuję ☺

  3. A jak nie zwariować namawiając codziennie 14latka,który właśnie zamienił się w przedszkolaka i wszystkie czynności wykonuje w tempie dziesięć razy wolniejszym?Zaproponować,że się go nakarmi i ubierze?:-)Normalne argumenty ,tłumaczenia i żarty nie docierają:-(

    1. “Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały” – może tu Pani znajdzie podpowiedzi właściwe do wieku dziecka.

  4. Dobrze że jest internet, nawet istnieje instrukcja obsługi dziecka. Dla rodziców którzy nie dorośli być rodzicami i trzeba im wszystko na tacy podać. 🙂

    1. Nie nazwałabym tego instrukcją. To tylko sposoby, które sprawdzają się, jeśli rodzic zauważa swoje dziecko z jego uczuciami, potrzebami, problemami. Nie patrząc i nie widząc, co dzieje się w danej chwili z dzieckiem nic się nie wskóra. Te sposoby to nie kalki, które można przyłożyć do dziecka, to tylko i aż pewne narzędzia, które trzeba wiedzieć, kiedy i jak użyć – a to warunkuje znajomość własnego dziecka.

      1. Tak, własnego dziecka. Jednego. Jedynego.
        Wyseparowanego z wpływu jakiegokolwiek otoczenia poza rodzicem / rodzicami.

        Niech mnie Autorka wyprowadzi z błędu jeśli się mylę … Pani ma jedno dziecko, prawda?
        Myła Pani kiedyś rano 32 swoich + 96 zębów swoich dzieci? 😉

        1. Ten komentarz sprawia, że czuję się osądzania i oceniana niesprawiedliwie. Wkładam ogromny wysiłek w zmianę podejścia do relacji z własnymi dziećmi, gdyż pokazano mi wzorce dalekie od tych, które tutaj prezentuję. Nie życzę sobie wniosków, które świadczą o tym, że ktoś nie czytał mojego bloga, tylko pojedynczy tekst i stąd myśli, że wszystko o mnie wie.
          Zazdroszczę ilości zębów w rodzinie, choć mycia ich już nie, skoro jest to tak ogromny wysiłek. Polecam sposoby zachęcania do współpracy wg “Jak mówić…”.
          Btw. Moje dzieci same myją zęby. To akurat czynność, którą mogą wykonywać kilka razy dziennie bez zachęcania.

  5. “Analogicznie do nas dorosłych, dzieci rano są na tyle jeszcze zanurzone w błogości i bezpieczeństwie ledwie minionego snu, że czują się przez to bezbronne i mniej poradne. Poczucie bezpieczeństwa zmniejsza się w wyniku tkwienia jeszcze właśnie w po sennym „kokonie””

    Tu raczej się nie zgodzę, ponieważ w sobotę rano jakoś moje dziewczyny potrafią same się ubrać – szczególnie w ulubione sukienki – i to szybko, zanim jeszcze wstanę.
    Problem rano jest raczej z czym innym związany. Chodzi przede wszystkim o zwrócenie na siebie uwagi. W gonitwie porannej gdy dziecko samodzielnie się ubierze to podamy kolejne polecenie “zjedz śniadanie” i nie zwrócimy na nie szczególnej uwagi. Jednak, gdy będzie się ociągać zostanie zauważone.

    Co do zaleceń jestem zgodna, dodałabym jeszcze jedno – dać dziecku wyjść nie ubranym, by samo doświadczyło dlaczego warto zakładać kurtkę czy buty. Kiedyś tak zrobiłam gdy córka uparła się nie ubierać butów – wyszła na klatkę schodową w samych skarpetkach – po czym szybko wracała i samodzielnie zakładała buty.

  6. Dzieci, szczególnie małe, w większości nie mają kaca po śnie. To się nabywa im się jest starszym. Tak więc początkowa teoria wydaje się błędna. Mój 5-letni synek również wstaje sam w weekendy i sam się ubiera, gdy mi się jeszcze chce trochę pospać. Za to w poniedziałek nie chce wstawać i czasami chciałby, żeby go ubierać.

  7. Moim zdaniem takie rozwiązanie jest trochę nadmiernie naładowane pochwalami. Rozumiem ze tradycyjnie tak właśnie nagradza się dziecko (my wychowujemy bez kar i nagród), ale tu pochwał jest rażąco dużo i nie wydają się autentyczne.

    1. O zasadach skutecznego chwalenia pisałam tutaj:
      http://www.jakmowic.org.pl/chwalenie-owocuje/
      Jest tu też o nadmiernym entuzjazmie, na który trzeba uważać, właśnie z uwagi na to, by pochwała była autentyczna.
      W tekście sugeruję, w których momentach MOŻNA dziecko pochwalić, a zamysł był taki, by rodzic sam wybrał miejsce na pochwałę w trakcie zbierania się po to, by docenić poranne wysiłki i odpowiednią pochwałą w odpowiednim momencie dziecko zmotywować.

    2. Jestem bardzo ciekawa tego wychowania bez kar i nagród. Mogłabyś trochę więcej opisać? No bo bez kar, to rozumiem (chodzi mi o to że potrafię sobie to wyobrazić), ale bez nagród… no to trochę nie rozumiem…. Nigdy nie chwalicie dziecka?
      (Moje pytanie nie jest agresywne. Jestem szczerze ciekawa.)

  8. Dokładnie tak robimy w domu:)Tylko to chwalenie spotyka się z agresją, np odpowiada mi:wcale nie super,takim gniewny tonem. Poza tym to wszystko świetnie się sprawdza.

    1. “Super” “Świetnie” to ocena. Pochwała ma być nie oceniająca, czyli np. “widzę, że włożyłeś już to i to”, czyli wyliczenie = zauważenie. Dziecko sobie samo doda, że super, że to zrobiło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *