Powiem Wam w sekrecie że jestem totalnie crazy w temacie motywacji i pozytywnego nakręcenia. Uwielbiam motywować siebie i innych. Wierzę w moc pozytywnego myślenia i nie ważne, jak śmieszne, głupie mogą się wydać słowa, zdania, czynności, które mnie lub kogoś zmotywują, liczy się to, że zmotywowały i dodały energii. Ten przydługi wstęp jest trochę usprawiedliwieniem tego, co napiszę teraz. Moja rodzinka nałogowo ogląda „Pingwiny z Madagaskaru” i ostatnio usłyszałam, jak Skipper, żeby nie pęknąć ze złości recytował coś w stylu: „Gdy się zbliża fala złości, spróbuj poddać się radości”. Spodobało mi się bardzo to zdanie i kiedy zaczęłam złościć się na synka, pomyślałam sobie ten tekścik i wiecie co? … uśmiechnęłam się do siebie i mi przeszło. Wyobraziłam sobie później dwie podobne sytuacje: 1. Dostałam maila z bardzo dobrą wiadomością i jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Wracam ze spaceru z synkiem i mimo zmęczenia, kiedy synek mnie trąca i najeżdża rowerkiem, nie reaguję, bądź reaguję łagodnie. 2. Dostałam złą wiadomość i ogólnie dzień mi dał się we znaki. Synek zachowuje się tak samo. A mnie dodatkowo rozdrażnia zmęczenie spacerem. Napływa fala złości przy kolejnym najechaniu mnie rowerkiem i… Właśnie! Myślę sobie: „Gdy się zbliża fala złości, spróbuj poddać się radości” Polecam. Nie możemy sobie wprawdzie nakazać, co chcemy czuć, ale możemy zarządzać naszymi uczuciami. A jeśli jakieś banalne zdanie może sprawić, że złość odpłynie i nasze dziecko uniknie nieprzyjemnych słów, to może ono być najbardziej infantylne. Nie musi się Wam podobać akurat to zdanie, każdy może znaleźć swoje, takie, które kojarzy mu się z jego dzieckiem, dziecka ulubioną bajką, zabawą, po prostu takie, które sprawi, że ujdzie z Was złość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *